Korzystanie z Internetu a socjopatia

b10Czy zdajemy sobie sprawę, że nawet siedzenie przed ekranem komputera, przeglądając strony www, może prowadzić do poważnych zaburzeń osobowości? Narażona jest na to szczególnie młodzież, ale również osoby z natury zamknięte w sobie. Jeśli źle korzystamy z Internetu, jesteśmy narażeni na uzależnienie się od niego! Zbyt duże poświęcenie czasu na korzystanie z tego dobrodziejstwa socjologii, może znacznie, a nawet przerażająco obniżyć jakość życia towarzyskiego i prowadzić do osłabienia naszych więzi ze społeczeństwem. Dzieci, których rodzice nie interesują się przeglądanymi przez nie stronami, narażone są na treści dla nich nieodpowiednie, takie jak na przykład sceny brutalne lub pornografia. Ale i my dorośli możemy być narażeni na poważne konsekwencje. Z czasem korzystanie z Internetu stać się może prawdziwym nałogiem, na równi z alkoholizmem i trudno jest się z niego wyleczyć. Szczególnie gdy powoduje szkody na naszej osobowości, niejednokrotnie prowadząc do socjopatii. Czym jest socjopatia? Jest zaburzeniem zbliżonym do psychopatii i oznacza- mówiąc bardzo prosto- ogólne nieprzystosowanie się do życia w społeczeństwie. Socjopatą jest często osoba nad wyraz inteligentna, ale mimo tego nie jest w stanie podporządkować się zasadom życia wśród ludzi. Przejawem socjopatii mogą być takie zachowania, które wyrażają brak sumienia wobec innych, brak troski o innych. Przede wszystkim jednak warto zwrócić uwagę na to, że kontakty międzyludzkie między socjopatami a innymi ludźmi praktycznie nie istnieją. Tacy możemy się stać, jeśli zapominamy o tym, że oprócz naszego komputera i internetu istnieje coś jeszcze, a przede wszystkim, że istnieją inni ludzie. Nie pozwólmy, żeby stali się mniej ważni niż parę kabli i monitor. Nie chcemy być chyba jak te roboty, pozbawione czułości, uczuć i moralności? Socjopatia i inne zaburzenia wynikające ze złego korzystania z internetu, są czymś o wiele gorszym niż utracenie danych na dysku. Chrońmy siebie i swoje dzieci przed szkodliwym wpływem Internetu!

Jesteśmy najlepsi na rynku* (*To znaczy najgorsi)

b9Gwiazdki. Zdradzają wszystko. Trzeba mieć naprawdę dobry wzrok, by doczytać się, co tak naprawdę jest przy nich napisane. Jeśli widzimy gwiazdkę przy reklamowanym produkcie, możemy mieć niemalże stuprocentową pewność, że ktoś chce wpuścić nas w maliny i przekłamać to, co mają do zareklamowania. Nie wierzmy gwiazdkom! Właściwie te przekłamania to nic innego, powinniśmy być już nauczeni doświadczeniem, że reklamy właśnie po to są- żeby wprowadzić nas w błąd. Ale gwiazdki są ciosem poniżej pasa. Szczególnie jeśli chodzi o coś, co zapewnia nas na początku, że jest wiarygodne, po czym przechodzimy pod odnośnik pod postacią małej gwiazdki i.. i co się okazuje? Że wszystko jest na odwrót. Dla przykładu. Sok w 100% składający się z owoców*. Ale niestety, na odwrocie kartonika widnieje informacja, że jednak nie jest to sto procent, ale dziesięć razy mniej. A do tego długa lista konserwantów, emulgatorów i rzeczy, których w życiu nie zrozumiemy i w życiu nie dowiemy się, czy jest to coś zdrowego, czy też może są to szczątki dinozaurów. Ale żarty na bok. Producenci powinni zastanowić się nad wprowadzeniem klientów w błąd poprzez stosowanie tego nieuczciwego chwytu. Ta sama sytuacja tyczy się podpisywania różnego rodzaju umów czy deklaracji, ale to już całkowicie inna bajka, chociaż zawarty wątek dokładnie ten sam. Dlatego zanim kupimy produkt, który reklamowany jest jako idealny, świetny i cudowny, zwróćmy uwagę, czy nie przyświeca mu blask gwiazdki na końcu. Bo szampon, który planujesz kupić, wcale nie działa już przy pierwszym użyciu, ale oczywiście tylko przy regularnym jego stosowaniu, najlepiej przy stosowaniu całej serii, czyli odżywek, balsamów, maseczek na włosy i innych rzeczy, które musisz mieć, żeby cokolwiek ci to dało. Ma cię to skłonić do kupienia całej serii, chociaż nie masz już nawet ochoty, a tym bardziej nie masz na to pieniędzy, ale musisz… a prowadzić cię będzie najpiękniejsza ze wszystkich gwiazd! Bo przecież warto kupić wszystko*. *To znaczy.. nie warto.

Jak stać się gwiazdą internetu?

b8Sposobów jest nieskończenie wiele. Internet ułatwia drogę do sławy. Cokolwiek by rozumieć pod pojęciem sławy. Nie mamy tu do czynienia z tak szeroko pojętą cenzurą, wszędzie możemy umieścić nasze filmy, zdjęcia, wypowiedzi. Czasem ktoś uzna je za niestosowne, ale co nas to obchodzi? Telewizja nie funduje takich atrakcji, ale właściwie nie musi, bo mamy internet. Zdecydowanie jednak sława w internecie nie musi wiązać się z czymś negatywnym. Dzięki portalom, na którym możemy umieszczać swoje filmy, mamy możliwość pokazania swoich ukrytych talentów, na przykład wokalnych czy muzycznych. W ten sposób powstało i zaistniało całe mnóstwo znanych dzisiaj zespołów czy wokalistów, których płyty mamy na swoich półkach. Internet daje wiele możliwości, nieskończenie wiele. Gwiazdą internetu można stać się też na inny sposób. Można nagrać infantylną piosenkę, a potem jeszcze bardziej infantylny, ale za to jakże zabawny teledysk i momentalnie stać się osobą rozpoznawalną na ulicy. Niefortunnie może stać się tak, że ktoś nagra nas na kamerę, kiedy jesteśmy pijani albo robimy jakąś „akcję” i wtedy.. no cóż, chcąc nie chcąc też stajemy się swego rodzaju sławami. Przy odrobinie nieszczęścia ktoś trafi na linka do naszych wyczynów, roześle znajomym, którzy roześlą również swoim znajomym. Tak stało się na przykład w przypadku filmiku, który zna dziś dosłownie cała Polska. Mowa o haśle : „Jestem hardkorem!”. Prawie wszyscy znają już ten tekst i używają go nawet w życiu codziennym. Niekoniecznie możemy wzbogacić się na naszej „sławie”. Za naszymi plecami będą powstawać koszulki z napisem „Jestem hardkorem”, ale nie dostaniemy za to pieniędzy. Ale stajemy się dzięki temu nieśmiertelni… to znaczy, do czasu kolejnego filmiku, który przyćmi nasz blask. Jeśli jednak nie zależy nam na sławie, bądźmy ostrożni, bo nigdy nie wiadomo, czy koledzy nie nagrywają nas z ukrycia i nie zapragną pokazać nas całemu światu! Chyba nie chcielibyśmy, by nasi rodzice dowiedzieli się, jakimi hardkorami jesteśmy.

Gwiazdy tańczą na wszystkim, co się da, a śpiewać każdy może

b7Programy rozrywkowe. „Koło fortuny” odeszło w zapomnienie, „Idź na całość” mimo swojej popularności, zeszło z anteny. „Familiada” nie jest już tak atrakcyjna jak kiedyś, o ile kiedykolwiek była atrakcyjna, ale przyznajmy- każdy z nas chciał kiedyś wystąpić tam ze swoją rodziną. „Czar par” pamiętają nawet dzieci, dla których prawdziwym wydarzeniem było, kiedy rodzice pozwolili im doczekać do późnej godziny i obejrzeć ten show. I mimo swojej płytkości, te programy były naprawdę kultowe i każdy potrafi wymienić przynajmniej jeden tytuł któregoś z nich. Teraz? Teraz wszystko zaczyna się ze sobą zlewać i nie wiemy dokładnie, o co w tym wszystkim chodzi. Rodziny zamiast wybrać się na długi spacer czy chociażby na lody, zbierają się w dużym pokoju i oglądają te odmóżdżające teleturnieje, programy rozrywkowe. Wszystko błyszczy, wszystko jest wspaniale, wszyscy są piękni i młodzi, mają tyle talentów i tyle wdzięku! Tańczymy, śpiewamy, mamy talent, uśmiechamy się do was, nasi drodzy widzowie. Kto będzie wygranym, a komu uda się przejść do kolejnego etapu? Ktoś w końcu wygrywa, dostaje samochód albo walizkę pieniędzy i dziękuje wszystkim serdecznie. I tak w kółko, mamy wrażenie, że do końca naszych dni powstawać będą kolejne części tych kolorowych bzdur. Bo tak je nazywamy, a jednak nie odrywamy wzroku od ekranu telewizora. Kochamy to. To taka mała odskocznia od naszego szarego żywotu. Jednak prawda jest taka, że to wszystko jest nic nie warte. Zwykłe marnowanie prądu na włączanie telewizora. Zwykłe marnowanie czasu na rozrywkę, która karmi nasze mózgi plastikową pożywką. Tak dobrze byłoby wrócić do dawnych czasów, kiedy „Randka w ciemno” była prawdziwym hitem, chociaż w bardzo marnej oprawie, ale była bardziej autentyczna niż dzisiejsze programy, w których dzieje się tak wiele, że nie dzieje się nic, a wszystko ma otoczkę świata wielkich-małych osobowości. Małych- bo tak naprawdę większości tych ludzi nie kojarzymy z wielkich osiągnięć, ale z wielkich skandali. Czy musimy być częścią tego?

Czego (nie) nauczą nasze dzieci współczesne produkcje filmowe

b6O ile kiedyś filmy dla dzieci czy młodzieży potrafiły wyzwolić z nich pewne pozytywne cechy i dobre zachowania, tak teraz trudno powiedzieć, na co można pozwolić iść swojemu dziecku do kina. Właściwie mogą iść na wszystko, nikt specjalnie nie przejmuje się, że film może być skierowany do dorosłych widzów. Co prawda są produkcje przeznaczone specjalnie dla młodzieży, ale są one tak obdarte z jakichkolwiek pozytywów, że nawet nie ma sensu wydawać na nie pieniędzy. Są kiepskie, nawet jeśli to musicale, ociekają seksualnością i tym, czym lubią karmić się dzisiejsze nastolatki. Piękna miłość, przystojny facet, śliczna dziewczyna. Zauważmy, że wątki złamanej miłości przejawiają się dokładnie w każdej produkcji i obojętnie, jaka jest fabuła takich filmów, ostatecznie wszystko zmierza jedynie w tym kierunku. Czego mogą takie filmy nauczyć naszych nastolatków? Chyba tylko dążenia do bycia z bogatym i przystojnym facetem i modnego wyglądu, bo pod tą całą przykrywką nie kryje się nic więcej. To pustka, w którą inwestuje się miliony, a zarabia się jeszcze więcej. Zarabia się na uczuciach i wrażliwości naszych dzieci, które jeszcze nie są takie świadome. Może nawet wychodzą z kina i same stwierdzają, że film był beznadziejny, ale w głębi duszy chcieliby być tą panią X czy panem Y i przeżyć taką piękną miłość. Producenci wiedzą o tym doskonale. Filmy promowane są w taki sposób, żebyś nie zdołał o nich zapomnieć- gadżety filmowe- notesiki, plecaki, piórniki, ołówki, a nawet skarpetki i bielizna z wizerunkiem bohaterów patrzą na ciebie z każdego sklepu. To okropne patrzeć na to, co próbuje się zrobić z dzisiejsza młodzieżą. Nikt nie wyemituje filmu głębokiego- mało tego, nikt takiego nawet nie nakręci, bo nikt na to nie pójdzie, nikt tego nie kupi, bo nikt nie chce oglądać prawdziwego życia, wszyscy wolą piękne złudzenia. Nie pozwólmy, by głowy naszych dzieci przepełnione były tak pustymi wartościami, które na pewno nie sprawią, że będą kimś lepszym. Przeciwnie : „nigdy nie będę dziewczyną z Hollywoodu”…

Media i reklama
Wszelkie prawa zastrzezone.
Copyright 2009